# Menazerya ludzka

## Part 13

Book page: https://www.cyberlibrary.org/pl/books/menazerya-ludzka-34635/index.md

Teraz już Makenowa uczuła, że pomiędzy Heldingiem i nią otwiera się przepaść. Całe lata wielkiej i gorącej miłości zapadały w przestrzeń, spychane szelestem gołębich skrzydeł i chichotów dziewczęcych. Makenowa instynktem kobiecym odgadywała cały proces obudzenia się Heldinga i zamierała sama z bólu, porównywając swój biust zapadły z przepysznym gorsem Niny, którą widziała dokładnie na tle ciemno czerwonego obicia, tryumfującą i całą różową w blasku płonących kandelabrów. Te głowy dziewczęce, pochylone, bogate w masy ciemnych lub jasnych warkoczy, te plecy giętkie, proste, impertynenckie, zwartym murem otaczające Heldinga, przedstawiały się w jej oczach jak mur silny, straszny, wznoszący się nagle pomiędzy nią i jej kochankiem. Teraz już nie był od niej daleki, ale ten, który niedawno jeszcze był nią samą, oddzielał się od niej, odchodził, stawał się obcym, ciągnąc za sobą jej potłuczone i obolałe serce. Przez chwilę chciała powstać, podejść do fortepianu pod pretekstem przejrzenia nut i wmieszać się w to całe grono, ale czuła na sobie setki spojrzeń i pozostała na miejscu, zdjęta nieśmiałością, gładząc tylko powolnym ruchem pióra swego wachlarza. Nagle jednak zatrzymała rękę, sparaliżowana, z gardłem ściśniętem, z oczyma łez pełnemi, jak zwierzę tropione w legowisku, osaczone psiarnią, grającą przyszły tryumf i krwawą radość. Uczuła się starą, brzydką, śmieszną, spodloną. Była przedmiotem szyderstwa tej całej bandy, której przez lat tyle imponowała spokojem swego cudzołóztwa. Miała nóż w sercu i kamień wstydu nad głową. Po raz pierwszy może poczuła, że Helding był tylko jej kochankiem, do którego nie miała żadnego prawa... Uciekał od niej, szedł pomiędzy młodsze, weselsze istoty...

I bez kropli krwi na ustach siedziała zgarbiona, straszna, zmieniona, niemal zgrzybiała w tej niemej rozpaczy, którą się dławić zaczynała.

* * * * *

W kilka godzin później Helding w ciszy swego błękitnego pokoju stał przed lustrem i z uśmiechem zadowolnienia spoglądał na swą twarz rozjaśnioną.

Tak... bezwątpienia, nie jest jeszcze starym i byłoby szaleństwem z jego strony nie korzystać z tych warunków, które pozwalają mu spędzać od czasu do czasu tak miłe chwile, jak te dzisiejsze.

Zapalił kandelabr na kominku i przyglądał się uważnie swej twarzy, oczom, zębom, włosom. Nucił coś pod nosem i postanowił myć się od jutra w benzoesie, oraz wprawić sobie trzy przednie zęby.

Przymknął na chwilę oczy i uśmiechnął się radośnie, przypomniawszy sobie biust Niny, oczy Lili i dołki księżniczki. Co za dziewczyny!... seperlipopette!... gdzie on miał oczy, że do tej chwili nie dostrzegł, jakie to cacka są obok niego! Prawda, że wiecznie siedział obok Makenowej. Skrzywił się i wzruszył ramionami. Ta Makenowa zanadto go więzi i przy sobie trzyma!... To dobre było dawniej, ale dziś?... Przytem zauważył, że się bardzo posunęła i dziś, gdy wychodziła z rautu, miała minę zupełnie niemłodej kobiety. Chciała coś do niego przemówić, ale właśnie Nini i Lili podsunęły się i musiał im wyszukać ich zarzutek. Podając rotundę Nini, dotknął niechcący jej ramienia. Jeszcze teraz ukrop przebiega jego żyły. Myślał, że już jest niezdolny do podobnych wzruszeń... Przy Makenowej nie doznawał nic podobnego. Prawdopodobnie dawniej i ona tak na niego działała... Z latami wszakże przyszło przyzwyczajenie!...

Zaczął rozbierać się powoli, wpatrując w płomienie świec, które odbijały się żółtemi gwiazdami w gładkiem tle lustra.

Figlarne są te dziewczęta, miłe i młode! Bodaj-to młodość... ożywiła go! Czuje się sam odmłodniałym, odrodzonym!.. Nie widzi swej brzydoty, chudości i siwych włosów. Zdaje mu się, że gdyby miał taką młodość świeżą i zdrową ciągle obok siebie, wróciłby do lat dawnych, do gorących namiętności trzydziestoletniego mężczyzny.

I z zagadkowym uśmiechem wciąga na nogi pantofle, dar i pracę Makenowej.

Kto wie jeszcze jak będzie. Jest niezależny, wolny, jeszcze młody, powodzenie ma u panien niemałe, może się zdecyduje... ożeni...

..................................................................

W panieńskich łóżeczkach, pod niebieskiemi, różowemi i białemi kołderkami, leżą „gołąbki” otulone, z włosami gładko splecionemi z tyłu, z przodu zakręconemi w papiloty. Niebieskie, różowe lub zielone veilleuzy palą się blado przed obrazkami albo statuetkami Dziewicy. Panienki zasypiają spokojnie, wesołe, rozbawione jeszcze tą farsą, jaką urządziły Makenowej i staremu Heldingowi. Uśmiech rozjaśnia ich wpółsenne buzie, gdy myślą o kosmyku chwiejącym się nad uchem i o tem, że Helding wziął ten flirt zbiorowy na seryo a Makenowa z przestrachu i zazdrości pozieleniała.

I doskonałe w swem okrucieństwie, spokojne w tej zbrodni, jaką wyrządziły, rozrywając silne jak śmierć uczucie, zasypiają jedne po drugiej, gołąbki białe niewinne, łagodne w mdławych światełkach, składając na piersiach ręce giestem pensyonarek śpiących w dortoirach Sacré-Coeur, giestem aniołów otaczających fałdy błękitnego płaszcza przezroczystej wśród chmur Madonny.

= K O N I E C. =

UWAGI DO WYDANIA ELEKTRONICZNEGO

_Kursywę_ w oryginale w wersji tekstowej oznaczono _podkreśleniami_.

Zachowano oryginalną ortografię i interpunkcję, również w wypadkach, gdy odbiegały one od współcześnie przyjętych. W szczególności pozostawiono bez zmian _wstawki obcojęzyczne_ (również w wypadkach, gdy nie były one poprawne gramatycznie, co zresztą zapewne nie jest bez znaczenia dla fabuły) oraz wielokropki (nie ujednolicano ich do postaci mającej jednakową liczbe kropek).

Poprawiono natomiast omyłki, które wyglądały na błędy drukarskie. Pełna lista zmian wprowadzonych przy tworzeniu elektronicznej wersji tekstu znajduje się poniżej.

POPRAWKI wprowadzone do tekstu

-- s. 3: „pokręcał wąsa” poprawiono na „podkręcał wąsa”

-- s. 9: „córkę na kolanach męża. Żabusia pójdzie” poprawiono na: „córkę na kolanach męża. -- Żabusia pójdzie”

-- s. 9: „kobieta, uśmiechając się zalotnie -- Żabusia” poprawiono na: „kobieta, uśmiechając się zalotnie. -- Żabusia”

-- s. 11, w: „postać kobieca, powstająca z otomany.” „bobieca” poprawiono na „kobieca”

-- s. 12, w: „Kapelusz zapadł gdzieś po za wielkie sztalugi” „stalugi” poprawiono na „sztalugi”

-- s. 16, w: „daleko jeszcze do końca miesiąca...” „daleleko” poprawiono na „daleko”

-- s. 22, w: „Było tam około pięćdziesięciu rubli.” „piędziesięciu” poprawiono na „pięćdziesięciu”

-- s. 25, w: „serce biło w piersi bardzo żywo” „derce” poprawiono na „serce”

-- s. 34: „z perełką, ba nawet medal od chrztu” poprawiono na: „z perełką, ba, nawet medal od chrztu” (dodano przecinek)

-- s. 34: „mówił a wracał późno w noc, gwiżdżąc” poprawiono na: „mówił, a wracał późno w noc, gwiżdżąc” (dodano przecinek)

-- s. 41: „O, tak! bordeaux niepodobne do picia...” poprawiono na: „ -- O, tak! bordeaux niepodobne do picia...” (dodano pauzę otwierajacą dialog)

-- s. 51, w: „Wentzlowi i patrząc wprost na twarz nauczyciela” „nauciela” poprawiono na „nauczyciela”

-- s. 67, w: „-- To ci mężczyzna! -- szepcze, podciągając” „podciągając” poprawiono na „pociągając”

-- s. 70, w: „znosić powinien, bo kąt, w którym stoi” „powien” poprawiono na „powinien”

-- s. 73, w: „straszne uchybienie, gdyby przynajmniej” „przynajmiej” poprawiono na „przynajmniej”

-- s. 79, w: „szedł już ku drzwiom, dumny, zadowolony” „dumy” poprawiono na „dumny”

-- s. 86: „-- Łapcie mi się trzęsą! co -- pytał,” poprawiono na: „-- Łapcie mi się trzęsą! co? -- pytał,” (dodano znak zapytania)

-- s. 105, w: „odeszli, śmiejąc się bezustannie.” „bezutannie” poprawiono na „bezustannie”

-- s. 114: „-- A dajże spokój, Honorko dziecku” poprawiono na: „-- A dajże spokój, Honorko, dziecku” (dodano przecinek)

-- s. 129, w: „stała długo, nie mogąc ośmielić się wejść” „słała” poprawiono na „stała”

-- s. 135, w: „usuwa się instynktownie, pozostawiając” „pozostawiają” poprawiono na „pozostawiając”

-- s. 135: „Jest dziś piękniejszym niż kiedykolwiek” poprawiono na: „Jest dziś piękniejszym niż kiedykolwiek.” (dodano kropkę na końcu zdania)

-- s. 135, w: „zafryzowane, twarz starannie wygolona,” „wygololona” poprawiono na „wygolona”

-- s. 148: „pudełko „pate des prelats”. którą nadawał” poprawiono na: „pudełko „pate des prelats”, którą nadawał” (poprawiono kropkę na przecinek)

-- s. 168: „szare i znużone: Czuł mimowoli jakiś” poprawiono na: „szare i znużone. Czuł mimowoli jakiś” (poprawiono dwukropek na kropkę)

-- s. 181, w: „nie wymówiwszy ani słowa do swego wspólnika.” „wymówiszy” poprawiono na „wymówiwszy”

-- s. 182, w: „To mieszkanie nieodpowiednie dla” „nieodpowienie” poprawiono na „nieodpowiednie”

-- s. 189: „w ręku, uśmiechnął się blado:” poprawiono na: „w ręku, uśmiechnął się blado.”

-- s. 203, w: „włosy, zwykle rozpuszczone”: „zwykłe” poprawiono na „zwykle?”

- s. 204: „Ależ tak -- tylko role. a wreszcie...” poprawiono na: „Ależ tak -- tylko role, a wreszcie...” (poprawiono kropkę na przecinek)

-- s. 206: „nowe i dość miłe lecz dla człowieka,” poprawiono na: „nowe i dość miłe, lecz dla człowieka,” (dodano przecinek)

-- s. 211, w: „ubierał się ciemno,” „ciemmno” poprawiono na „ciemno”

-- s. 234: „-- Bo to... widzisz Wicek ja” poprawiono na: „-- Bo to... widzisz Wicek, ja”

-- s. 240, w: „i porwawszy go za ręce” „porwawszzy” poprawiono na „porwawszy”

-- s. 290, w: „Żebyś ją pan był widział”: „Zebyś” poprawiono na „Żebyś”

-- s. 294: „-- Przepraszam pana, wykrztusiła” poprawiono na: „-- Przepraszam pana -- wykrztusiła” (poprawiono przecinek na pauzę)

-- s. 316: „Chata, w której mieszkał jego żona,” poprawiono na: „Chata, w której mieszkała jego żona,”

-- s. 327, w: „tuż pod pachami” „po pachami” poprawiono na „pod pachami”

-- s. 328: „-- Powoli, salon napełniał się” poprawiono na: „Powoli, salon napełniał się” (usunięto początkową pauzę)

-- s. 328: „księżnej: -- Atmosfera stawała się” poprawiono na: „księżnej. -- Atmosfera stawała się” (poprawiono dwukropek na kropkę)

