Język Polski, 1920, nr 3 (maj/czerwiec)
Part 2
a) Zawsze _j_ nawet bez względu na zasadę etymologiczną oddzielamy od następującej spółgłoski, np._doj·rzeć, zaj·dę, rękoj·mia_ i odwrotnie: nie oddzielamy _j_ od poprzedzającej spółgłoski, np. _Arab·ja, rac·ja, I·strja, Aleksan·drja_ (aby tylko poprzedzająca grupa spółgłosek mogła zaczynać wyrazy według punktu II, 2, np. _I·strja_ podobnie do _by·stry_ według _stru·mień_ i t. d., _Aleksan·drja_ podobnie do _wy·dra_ według _dru·gi_ i t. d.).
b) Płynne (_m_, _ł_, _l_, _r_) a także _rz_ i _w_ oddzielamy od następnej spółgłoski, np. _potom·ny, klam·ra, pół·ka, wol·ny, wil·goć, har·dy, Nar·wi, Jaworz·no, kaw·ka, ow·ca, Gasztow·ta, spraw·dzić, Waw·rzyniec, dow·cip krakow·ski, spuściw·szy_ i t. d.
c) Dzieli się grupa spółgłosek, od której tylko wyjątkowo zaczynają się wyrazy, np. _t-k_: _mat·ka__,__ haft·ka, ciast·ko_, _k-t_: _adjunk·ta_, _p-t_: _szep·tać, sump·tem_, _p-sz_: _lep·szy_, _k-sz_: _więk·szy_ i t. d.«
Zaraz więc na początku przepisu czytamy, że do następnego wiersza można przenieść najmniej całą zgłoskę i również najmniej jedna cała zgłoska może zostać oddzielona w poprzednim wierszu. Oczywiście przeto przenoszenie części wyrazów tu traktuje się narówni z dzieleniem ich na zgłoski, czyli z tak zwanem dawniej sylabizowaniem. Podział na zgłoski nie jest obojętny dla gramatyki, zwłaszcza historycznej, która pewne zmiany fonetyczne stawia w związku z charakterem zgłoski tak zwanej zamkniętej na spółgłoskę, czy też otwartej na samogłoskę: _ba·ba_ przedstawia dwie zgłoski otwarte, _bab·ka_ ma pierwszą zgłoskę zamkniętą, drugą otwartą, _ba·bek_ ma znów pierwszą otwartą, drugą zaś zamkniętą.
Istniał też związek między budową zgłoski w środku wyrazu i zgłoski początkowej taki, że jeśli pewna grupa zgłosek mogła rozpoczynać wyraz, to zazwyczaj mogła też rozpoczynać i inną zgłoskę. Leskien w swojej gramatyce starosłowiańskiej(1) pisze: »na początku wyrazów stoją następujące stare grupy spółgłosek, które przeto i zgłoskę rozpoczynać mogą: _s + n, m, l, p, t, k, v, tr, tv, kl, kr, kv; z + n, l, d, g, v, dr; p + r, l; b + r, l; t + r, v; d + r, v; k + n, __r, v; g + n, r, l, v; ch + r, l, v_«. Kilka jednak z tych grup wcale się nie spotyka w środku wyrazów, inne zaś zawsze zaczynają zgłoskę i w ten to sposób poprzednia zgłoska była otwarta. Pozatem były też w środku wyrazów niegdyś grupy spółgłosek, należące do dwu sąsiednich zgłosek i te się uprościły, wskutek czego w dawnym języku był okres, w którym prawie zupełnie nie było zgłosek zamkniętych. Jednak znowu z biegiem czasu wskutek czy to przestawienia niektórych głosek, czy też zniknięcia półsamogłosek, powstały nowe grupy spółgłoskowe, które bynajmniej niezawsze wchodziły do jednej zgłoski, lecz przeciwnie, dzieliły się między dwie zgłoski, i wtedy też związek między fonetycznym składem początkowej zgłoski a budową zgłosek innych został prawie zupełnie zerwany. W tem stadjum rozwoju znamy już język polski od czasów najdawniejszych, dostępnych badaniom. Dziś więc zasada oglądania się na początek wyrazu przy dzieleniu na zgłoski może mieć tylko mnemotechniczne znaczenie.
Wiemy dobrze, iż według tej zasady trzeba przedewszystkiem dzielić w środku wyrazów grupy takie, od których się wyrazy nie zaczynają, i istotnie takich grup jest znaczna ilość, że wspomnimy tutaj dla przykładu tylko _nn_ (_pan·na_), _żk_ (_wróż·ka_), _czn_ (_wdzięcz·ny_) i t. d. Ale też i odwrotnie: są takie grupy, które spotykamy na początku wyrazów, a niema ich w środku, np. _dzw-_, _gz-_, _pch-_, _tch-_ (tylko staropolski wyraz: _wiotchy_) i in.
Stare elementarze, na których dzieci uczono sylabizować, dzieliły wyrazy na zgłoski według tradycji, czy też »poczucia językowego«. Możeby nie było bez korzyści zbadać, czy to dzielenie odbywało się we wszystkich elementarzach jednakowo i jak wielkie u różnych autorów były wahania. W każdym razie dziś na »poczuciu językowem« opierać się trudno wobec aż nazbyt częstych takich kwiatków, jak dzielenie wyrazów _prze·dmiot_, _pod·róż_.
Trzeba choć jaki taki porządek wprowadzić, jeśli nie chcemy wrócić do dawnej tradycji (wspomnianej wyżej) z przed drugiej połowy XVI wieku. Obaczmy więc, w jakim stopniu porządek ten wprowadza zasada uchwalona przez Akademję.
Nowe sformułowanie wprawdzie jest ściślejsze i dokładniejsze od dawnego, ale jeszcze nie na tyle ścisłe, aby nie pozostawiało pewnych wątpliwości, które w różny sposób przez piszących rozstrzygane będą, wskutek czego nie będzie i nadal _zupełnego_ ustalenia systemu. Powiedziano bowiem w punkcie drugim, że przenosi się grupa spółgłosek, od której _zwykle_ zaczynają się wyrazy, w punkcie zaś końcowym zaznaczono, że »dzieli się grupa spółgłosek, od której tylko _wyjątkowo_ zaczynają się wyrazy«. Ściślej sformułować tego nie było można, bo wszelkie liczbowe normy były nie do pomyślenia, tak więc pomiędzy »zwykle« a »wyjątkowo« zachodzi jeszcze szerokie pole wahań i niepewności. Jeżeli nowy przepis w pewnym stopniu ogranicza te wahania i wątpliwości, to przedewszystkiem dlatego, źe częściowo przynajmniej oparł się on na zasadzie właśnie fonetycznej, zalecając oddzielanie od następnej spółgłoski wszystkich płynnych (opuszczono w nim _n_ tylko dlatego, że od _n_ + spółgłoska nie zaczyna się żaden wyraz) i na równi z płynnemi postawiono też _rz_, _w_ i wreszcie _j_, oraz orzekając, że _j_ nie oddziela się od poprzedniej spółgłoski; a więc przyjęto to, o czem w projekcie Komisji języka polskiego mówił punkt d) »uwagi«.
Z nowego przepisu można też wysnuć konsekwencje fonetyczne odnośnie do innych grup spółgłoskowych, a mianowicie przedewszystkiem do połączeń dwu spółgłosek zwartych lub zwarto-szczelinowych, i to bez względu na to, czy te spółgłoski stoją obok siebie bezpośrednio, czy też są oddzielone jakąś inną; wszystkie bowiem takie połączenia na początku wyrazów trafiają się wyjątkowo, t. j. w bardzo małej liczbie wyrazów, jakkolwiek bywa tak, że te wyrazy są w bardzo częstem użyciu, np. _gdy_ lub _który_. Wypływa więc z tego zasada: wszystkie zwarte lub zwarto-szczelinowe nie przenoszą się razem do następnego wiersza, lecz zawsze się dzielą, o ile tworzą grupę w środku wyrazów. Stąd dzielić mamy: _gąb·ka_, _gąb·ce_, _Kac·per_, _oc·tu_, _węd·ka_, _sek·ta_, _mat·ka_ i t. d. W grupach, w których dwie zwarte lub zwarto-szczelinowe są przegrodzone inną spółgłoską, dzielenie następuje tak, że ta środkowa spółgłoska musi być traktowana znowu odpowiednio do swojej natury, więc np. płynna oddziela się od spółgłoski następnej w myśl przepisu wyżej podanego: _jabł·ko_, _mędr·ca_, _Jędr·ka_, _Piotr·ków_.
Również dzielą się wszystkie spółgłoski podwojone, gdyż tylko wyjątkowo mogą rozpoczynać wyraz, np. _ssać_; dzielić więc trzeba taką grupę: _las·so_, _pan·na_, _bul·la_ i t. d. Oczywiście nie bierze się pod uwagę licznych słów, zaczynających się od _zs-_, choć ta grupa jak _ss_ się wymawia, np. _zsadzić_, _zsiekać_, _zsunąć_ i t. d., w środku zaś wyrazów prostych nigdy _zs_ nie piszemy.
Inne kombinacje spółgłosek już się nie poddają tak prostym przepisom, opartym na podstawach fonetycznych. Grupy: zwarta + płynna ustna i zwarta + nosowa spółgłoska wyraźnie się różnią: pierwsze często rozpoczynają wyrazy, toteż w środku nie mają być dzielone: _ku·bła_, _ce·bra_, _świ·dra_, _wi·dły_, _wę·gły_, _wę·gle_, _Wę·gry_, _zwy·kły_, _cu·kru_, _kro·pla_, _ko·pru_, _świa·tło_, _wia·tru_. Tu także należy _rz_ oraz _w_, _j_, które na pierwszem miejscu w grupie zachowują się tak samo jak płynne(2), np. _do·brze_, _koł·drze_, _Wę·grzy_, _cu·krzyć_, _le·dwo_, _le·dwie_, _pi·gwa_, _stą·gwi_, _sa·kwa_, _bi·twa_, _nie·dźwiedź_, _Ara·bja_, _kome·dja_ i t. d. Odwrotnie: zwarta + nosowa rzadko rozpoczynają wyrazy, toteż tę grupę trzeba dzielić: _Koc·myrzów_, _dzieć·mi_, _bacz·magi_, _wid·mo_, _wid·no_, _więd·nę_, _styg·mat_, _lak·mus_, _ok·no_, _wstęp·ny_, _het·man_, _świet·ny_. Trzy tylko grupy stanowią wyjątek: _czl_ i _dzl_ nigdy nie stoi na początku wyrazów, _cl_ wyjątkowo w tej pozycji się spotyka, więc: _płacz·liwy_, _pędz·le_, _prec·le_; a znowu _gn_ dość często zaczyna wyrazy, przeto całą tę grupę trzeba przenosić: _bie·gnę_, _sty·gnie_ i t. d.
Zwarta z następną szczelinową rzadko rozpoczyna wyraz, o ile tą szczelinową nie jest _rz_, _w_, _j_; wobec tego mamy dzielić: _kob·za_, _pieg·ża_, _więk·szy_. Za wyjątek możnaby uznać wyraz _gże·gżółka_, bo wyraźnie w nim występuje powtórzenie początkowej grupy spółgłosek. Z innych połączeń wątpliwość wzbudza _ks_; rozpoczyna ono trzy grupy wyrazów: _ksiądz_ (_książę_, _księżyc_, _ksieni_), _księga_ (_ksieniec_) i _ksyk_ (_ksykać_). W wielu wyrazach obcych to połączenie spółgłosek wyrażano przez _x_, przeto tem bardziej nie należałoby _ks_ dzielić: _pła·ksa_, _ku·ksać_, _paro·ksyzm_, _Kser·kses_, _Ale·ksander_, _ta·ksa_. Tak samo podzielimy _weks·larz_, tem bardziej że od _sl-_ (o ile je odróżniać od _śl-_) nie rozpoczynają się wyrazy polskie; ale już różni różnie będą dzielić takie wyrazy jak: _Syks·tus_ lub _Syk·stus_ (por. _stać_ i mnóstwo innych wyrazów, zaczynających się od _st-_), _deks·tryna_ lub _dekstryna_ (por. _stryj_, _stroić_, _strumień_ i t. d.). Jak wreszcie traktować _ps_? Od tej grupy rozpoczyna się dość wyrazów: _psalm_, _psiak_, _psuć_, _psychologja_, _psykać_, a skoro nie można jej uznać za wyjątkową, to jej dzielić nie trzeba: _mo·psa_, _ry·psu_, _Ter·psychora_ i t. p., ale znowu zachodzą wątpliwości, jak dzielić: _kieps·ki_ czy _kiep·ski_, _kieps·cy_ czy _kiep·scy_, _gryps·nąć_ czy _gryp·snąć_, _caps·trzyk_ czy _cap·strzyk_, _chłops·two_ czy _chłop·stwo_. Zapewne znaczna większość piszących dzielić będzie: _chłop·ski_, _chłop·stwo_ analogicznie do innych tego rodzaju formacyj, np _pań·ski_, _pań·stwo_, _królew·ski_, _króle·stwo_ i t. d.
Ze szczelinowych _h_ od następnej spółgłoski zawsze się oddziela, gdyż niema wyrazów zaczynających się od takiej grupy. Zato _ch_ często rozpoczyna wyrazy w połączeniu z _ł_, _l_, _r_, _rz_, _w_, _j_, należy więc w środku wyrazu grup tych nie dzielić: _cho·chla_, _ry·chło_, _czo·chrać_, _wi·chrzyć_, _żu·chwa_, _Monachoma·chja_. W innych połączeniach _ch_ na początku wyrazów nie zachodzi wcale, albo tylko rzadko, wobec czego należy dzielić: _kuch·ta_, _kuch·cik_, _Marych·na_, _bach·mat_. W cudzoziemskich wyrazach: _bh_, _ph_, _dh_, _th_, _kh_, _gh_ uważane są za jedną spółgłoskę, jak nasze _ch_, i nigdy się nie dzielą.
Zarówno na początku wyrazów, jako też i w środku _ż_ z następną spółgłoską trafia się tylko wyjątkowo, więc je trzeba dzielić od następnej spółgłoski: _każ·dy_, _wyż·si_, _wyż·szy_, _łyżwa_ (mimo _żwawy_), _wróż·ba_ (mimo _żbik_), _moż·ny_ (mimo _żnę_), _moż·ni_ (_żniwo_), _wyż·ła_ (_żłopać_), _trwoż·liwy_ (_żleb_) i t. d. Natomiast _sz_ zachodzi często na początku wyrazów, szczególnie w grupach spółgłoskowych: _szcz-_, _szk-_, _szl-_, _szm-_, _szn-_, _szp-_, _szt-_, _szw-_, z tego więc wypływa, że w przeciwieństwie do _ż_ trzeba _sz_ z następną spółgłoską przenosić do następnego wiersza: _pa·szcza_, _mie·szkać_, _ka·szlę_, _ko·szmar_, _grze·sznik_, _Hi·szpan_, _ko·sztowny_, _Kru·szwica_, _re·szta_ i odpowiednio do tego _wre·szcie_ i t. d.
Grupy z _s_, _z_, _ś_, _ź_ na pierwszem miejscu przedstawiają się rozmaicie w zależności od charakteru następnej spółgłoski. Zwykłemi są one na początku wyrazów, poczęści dzięki przedrostkowi, występującemu w formie: _s_, _z_ lub _ś_. Tu jednak trzeba wziąć pod uwagę, że: 1) przedrostek asymiluje się do następnej spółgłoski dźwięcznej lub bezdźwięcznej i dlatego piszemy: _zbawić_, _zganić_, _zdusić_, _spaść_, _skusić_, _stopić_ (wyjątek w pisaniu stanowią początkowe grupy _zs-_, _zsz-_, _zś-_, których nie znajdujemy w środku wyrazów prostych); 2) przedrostek z wyjątkiem przed _c_ nie upodabnia się do następującej miękkiej, stąd: _ścierać_, _ścieknąć_, _ściemnieć_ ale _zbierać_, _zginąć_, _zdziałać_, _zsinieć_; 3) przedrostek ukazuje się tylko w postaci _z_ przed płynnemi: _zmówić_, _zmieszać_, _znosić_, _znieść_, _złupić_, _zlać_, _zrobić_, a także przed _rz_, _w_, _j_: _zrzucić_, _zwiewać_, _zjechać_; i wtedy także nie asymiluje się do następnej spółgłoski miękkiej, takie bowiem formy jak: _śmierć_, _śmieci_, _śmietana_, _ślub_ są nieliczne, i zatarło się w nich poczucie złożenia z przedrostkiem. Poza tem _s_, _ś_ (nie przedrostkowe) może się łączyć tylko ze spółgłoskami bezdźwięcznemi, ale także z płynnemi, np. _spać_, _śpię_, _słać_, _ślę_, _smok_, _śmiech_, _snuć_, _śnić_, a _z_, _ź_ tylko z dźwięcznemi i oczywiście z płynnemi: _zdun_, _źdźbło_, _zły_, _źle_, _znać_, twarde przed twardemi, miękkie przed miękkiemi.
Wypadałoby z tego, że w środku wyrazów trzeba oddzielać _s_, _ś_ od każdej spółgłoski dźwięcznej z wyjątkiem płynnej, a _z_, _ź_ od każdej spółgłoski bezdźwięcznej, oraz _ś_, _ź_ od każdej spółgłoski twardej, więc: _zwycięz·ca_, _Francuz·ka_, _proś·bie_, _proś·ba_, _groź·ba_, _groź·bie_ (od _źb-_ nie zaczynają się wyrazy), _Kaś·ka_, _huś·tać_. Natomiast grupy z płynnemi przedstawiają stosunki bardziej skomplikowane: twarde _s_ i _z_ przed płynną czy to ustną, czy nosową, stoi na początku wyrazu często, przeto i w środku wyrazów takich grup nie należałoby dzielić: _Ja·sło_, _Ja·złowiec_, _ja·sny_, _li·znąć_, _pa·smo_, _pry·zma_; zdaje się jednak, że bardzo wiele osób ma skłonność do dzielenia grup złożonych z _s_ lub _z_ i nosowej spółgłoski: _jas·ny_, _liz-nąć_, _pas·mo_, _pryz·ma_. Ta skłonność, jak się zdaje, i w przyszłości podtrzymywaną będzie przez analogiczne oddzielanie zwartej od nosowej: _podob·ny_, _posęp·ny_, _jed·nego_, _smut·ny_, _ostatecz·ny_ i t. d. Na początku wyrazu _ś_ może stać przed _l_, _ń_, _m_ (_ślina_, _ślub_, _śniat_, _śmiech_, _śmieci_ i t. d.) ale nie przed _n_, _m_, co zachodzi w środku wyrazów, np. _znośny_, _taśma_, właściwie przeto powinnibyśmy dzielić: _głoś·ny_, _gło·śniej_, _taś·ma_, _ta·śmie_ w przeciwieństwie do: _umy·słu_, _na umy·śle_. Natomiast _ź_ powinniśmy oddzielać nietylko od _m_, _n_, ale także od _m’_, _ń_, gdyż od grup: _źm-_, _źń-_ nie zaczynają się wyrazy, a zato zaczynają się od _zm’_ (_zmienić_, _zmieszać_ i t. d.), a przeto: _pry·zma_, _na pry·zmie_ lub _na pryź·mie_ (bo i tak wymawiają), _Kuź·ma_, _Kuź·mie_, _groź·ny_, _groź·nie_. Co więcej, ponieważ od grupy _źl_ rozpoczyna się jeden jedyny wyraz, przeto powinnibyśmy dzielić: _ko·zła_, _koź·le_. (Tak samo trzebaby dzielić _ź_ od każdej innej, bo mamy tylko na początku grupę _źr-_ i jedyny wyraz _źdźbło_).
Zestawmy teraz przykłady na _s_, _ś_ + płynna i na _z_, _ź_ + płynna: _o·sła_, _o·śle_; _ko·zła_, _koź·le_; _pa·smo_, _w pa·śmie_; _pry·zma_, _na pry·zmie_; _głoś·ny_, _gło·śniej_; _póź·ny_, _póź·niej_. Jeśli jeszcze dodamy, że według dzisiejszej zasady mamy dzielić: _nieś·my_, _wieź·my_, _wieź·cie_, ale zato _nie·ście_, _pro·ście_ i t. d. (por. _ściana, ściąć, ściągać, ściek, ściel, ściemnieć, ścierać, ścierń, ścierpieć_ i t. d.), to przy dążeniu powszechnem do poddawania się wpływom analogji trudno przypuścić, aby w tych razach wyrobił się i ustalił powszechny zwyczaj stosowania zaleconej przepisem zasady kierowniczej, i raczej przypuścić należy, że wbrew wszystkiemu wytworzy się w praktyce dążność do traktowania tych grup jednakowo, bez względu, czy na pierwszem miejscu stoi _s_, _ś_ czy _z_, _ź_. Ponieważ mamy wyrazy, zaczynające się od _sm-_, _sn-_, _śm-_, _śn-_, _zm-_, _sn-_ a także _śl-_, _źl-_, przeto można postawić zasadę, że _s_, _ś_, _z_, _ź_ w ogólności nie dzielą się od następnej płynnej (ustnej lub nosowej) a zarazem także od _rz_, _w_, _j_, które zawsze na równi z płynną w systemie dzielenia stawiamy: _ja·sny_, _ja·śniej_, _ko·smyk_, _ja·śmin_, _ta·śma_, _ta·śmie_, _grzę·znę_, _grzę·źniesz_, _Ku·źma_, _Ku·śmie_, _O·swald_, _Jó·zwa_, _o·sła_, _o·śle_, _ko·zła_, _ko·źle_ i t. d. Zapewne jednak powszechna będzie skłonność do dzielenia form rozkażnika: _noś·my_, _noś·cie_, _woź·my_ analogicznie do _bądź·my_, _kup·cie_, _woź·cie_ i t. p.
Wszystko, cośmy powiedzieli o dzieleniu grup spółgłoskowych, można uwidocznić w następującej tablicy:
_Dzieli się:_ _Nie dzieli się:_ 1. płynna, _rz_, _w_, _j_ 1. zwarta + ustna płynna + inna, (ale _dz·l_, _c·l_, _cz·l_), 2. zwarta + zwarta,(3) 2. _ch_ + ustna płynna, _rz_, _w_, _j_. 3. dwie jednakowe, 3. _sz_ + inna, 4. zwarta + nosowa (ale 4. _s_ + bezdźwięczna _gn_), twarda, 5. zwarta + szczelinowa 5. _s_, _ś_, _z_, _ź_ + (ale _ks_, _ps_), płynna(4), _rz_, _w_, _j_, 6. _h_ + inna, 6. _z_ + każda dźwięczna, 7. _ch_ + zwarta lub 7. _ść_, _źdź_, nosowa, 8. _ż_ + inna, 8. _gn_, 9. _ś_, _ź_ + każda 9. _ks_, _ps_, niepłynna (ale _ść_, _źdź_), 10. _dz·l_, _c·l_, 10. każda + _h_. _cz·l_.
O niektórych grupach, złożonych z trzech lub czterech spółgłosek, mówiłem już wyżej, wskazując, że niekiedy w nich zachodzi wątpliwość, do której zgłoski zaliczyć spółgłoskę środkową. W ogólności trzeba przy ich dzieleniu brać pod uwagę charakter ich części składowych, zaczynając od końcowych spółgłosek i odpowiednio do tego dzielić np. _br·n_ (płynna oddziela się od każdej następnej), _c·tw_ (dwie zwarte się dzielą, _tw_ się nie dzieli), _j·bl_ (_j_ się dzieli od następnej, _bl_ się nie dzieli) i t. d. Grupy: _nc·k_, _ndz·k_ dzielimy w ten sposób właśnie dzięki zasadzie zaczynania od końca: _eleganc·ki_, _finlandz·ki_ podobnie: _farb·ka_, _serb·ski_, _mar·chwi_, _halabard·nik_, _garn·czek_, _parsk·nąć_, _napar·stek_, _naparst·ka_, _war·stwa_, *zmarszcz·ka*, _tęsk·no_, _plu·skwa_, _piosn·ka_, _kost·ce_, _musz·tra_, _Wawrz·ka_ i t. d.
W końcu jedno jeszcze zastrzeżenie: zarówno tutaj, jako też i w osobnych broszurach, poświęconych reformie ortografji, jestem tylko sprawozdawcą uchwał Akademji, a bynajmniej nie twórcą reformy, toteż ani wyrazów uznania ani nagan za jej wartość przyjmować na swój rachunek nie mogę.
_Jan Łoś._
LIBERUM VETO CHOĆBY—W ORTOGRAFJI.
Do końcowego ustępu artykułu prof. Łosia pragniemy dodać i my pewne wyjaśnienia, by również nie narażać się na niezasłużone czy to pochwały czy nagany. A także czytelników »Języka polskiego« może oczywiście obchodzić rola zawodowej czystej nauki w stosowaniu jej do zagadnień praktycznych. Temat to z punktu widzenia społecznego bardzo zajmujący, gdyby go tylko było można traktować naukowo, tj. z wyłączeniem tych ludzi, niemających odpowiedniego naukowego przygotowania (niekoniecznie ściśle językoznawczego), którzy nie potrafią zapanować nad swemi uprzedzeniami i uczuciowemi odruchami. A dysputy z ludźmi tego właśnie rodzaju mogły juz naukowym zawodowcom gruntownie obrzydnąć. Dlatego to w »Języku polskim«, na razie przynajmniej, unikamy szczegółowych rozważań ortograficznych. Tym razem zaś występujemy we własnej obronie. W przeciwieństwie bowiem do zasad ortograficznych Akademji z r. 1891 zasady jej z r. 1918 zapadły naogół nie wbrew opinjom językoznawców; w szczegółach nieraz się oni nie godzili, ale rozumiejąc, że żadne dzieło społeczne nie może dojść do skutku bez wzajemnych ustępstw, poddali się uchwale, powziętej bądź co bądź na podstawie wniosków Komisji językowej przez przedstawicieli wszystkich polskich towarzystw naukowych i ważniejszych instytucyj szkolnych.
Dlatego to zdziwić nas musiało postąpienie: 1) Wydziału Towarzystwa dla popierania nauki polskiej we Lwowie, 2) prof. Kryńskiego. Tak bowiem lwowska instytucja jak i warszawski profesor założyli przeciw uchwałom Akademji swoje »liberum veto«, motywując je także względami naukowemi. Ponieważ z tego pośrednio ale zupełnie wyraźnie wynika, że większość ludzi, mianujących się zawodowymi językoznawcami, postąpiła w tym wypadku nienaukowo, uważamy za potrzebne pewne wyjaśnienia.
Wydział Towarzystwa dla popierania nauki polskiej—którego sprężyną był w tym wypadku, jak wiadomo, jego prezes, prof. Balzer—»na posiedzeniu z 13 marca 1918 uchwalił, mimo odmienne zapatrywanie na niektóre szczegóły, zastosować w wydawnictwach swoich punkty 2—17 prawideł Akademji, tj. wszystkie przez konferencję i Wydział filologiczny powzięte uchwały, _z wyjątkiem punktu pierwszego_«; uchwalił więc zatrzymać nadal pisownię _Azya_, _Dania_. Napozór wygląda to dość lojalnie: przyjęto punktów 16, odrzucono tylko jeden, i to z przyjęciem dla dopełniacza l. mn. akademickich form _Indyj_, _parafij_! Ale to tylko napozór: bo przecie spór toczył się właściwie tylko o 4 punkty (_-ja_, _-ym_, _-em_, _rzekłszy_, _geograf_), z których 3 rozstrzygnięte zostały przypadkiem po myśli prof. Balzera (zob. jego »Jeszcze o punktach spornych pisowni polskiej«, Lwów 1910). W rzeczywistości więc, gdzie uchwała była mu sympatyczna, przyjął ją, gdzie zaś zapadła wbrew jego życzeniom—zgłosił liberum veto; a trzeba jeszcze przypomnieć, że Towarzystwo dla popierania nauki polskiej było jedynem, co na konferencje krakowskie delegata swego nie przysłało, chociaż byli na nich nawet delegaci toruńskiego Towarzystwa naukowego mimo odległości i przeszkód paszportowych.
Prof. Kryński wydał świeżo książkę p. t. »Jak nie należy mówić i pisać po polsku« (Warszawa 1920), gdzie osobny rozdział V (str. 290—311) poświęcony jest pisowni, oczywiście przedewszystkiem pisaniu tych czterech punktów, które w całości lub w części wypadły wbrew jego życzeniom. Gdy więc lwowskie Towarzystwo zaprotestowało przeciw »jocie«, warszawski profesor protestuje przeciw rozróżnianiu _-ym_, _-em_, przeciw _zjadłszy_, przeciw _geografowi_, nawet przeciw _diagnozie_. Gdyby Akademja oświadczyła się była za nierozróżnianiem rodzajów, za _zjadszy_ i za _gieografem_, prof. Kryński byłby zadowolony, ale nie poddałby się prof. Balzer! W takim stanie rzeczy z góry niemożliwa była taka uchwała Akademji, któraby liberum veta nie wywołała.
Przyznać trzeba, że jest między temi dwoma postępkami pewna różnica. Towarzystwo lwowskie _ogranicza się do swoich wydawnictw_ i to tylko »do czasu, dopokąd... prawidło... w rzeczywistości przez powszechną praktykę ortograficzną nie zostanie przyjęte«, czyli zapowiada, że gdy już nikt inaczej pisać nie będzie, to i ono się podda, ostatnie. Prof. Kryński natomiast, wydając książkę pod wymienionym tytułem, _propaguje_ wprost _nieuznawanie ogólnie narodowej zasady_.
Wspólne jest im jedno: powoływanie się na zasady naukowe, przyczem jedynemi powagami naukowemi są: dla Towarzystwa dla popierania nauki polskiej R. Zawiliński(5), dla prof. Kryńskiego on sam. Wobec tego, nie wchodząc nawet w szczegóły, podnosimy, że chyba i my mamy prawo żądać, by nas w zakresie językoznawstwa uważano za ludzi nauki, nie gorszych od dwu wymienionych i od znakomitego... historyka prawa, prof. Balzera. Toteż protestujemy przeciw narzucaniu szerszej publiczności twierdzeń, jakoby »z najpoważniejszej, fachowej strony stwierdzono, że do uchwalenia nowego prawidła doszło skutkiem przeoczenia« jakiejś naukowej »zasady«, lub jakoby prawidła te »nie odpowiadały dzisiejszym wymaganiom i zasadom naukowym«. W zgodzie z nami będzie zapewno jeszcze kilku innych językoznawców pozakrakowskich, między innymi prof. Baudouin de Courtenay, jedyny, który zasadniczo zajmował się sprawą stosunku języka mówionego do pisanego i który o tem, ze szczególnem uwzględnieniem języka polskiego, osobną przygotowuje książkę.
Każdy niemal (bo tylko z bardzo małemi, i to drobiazgowemi wyjątkami) pŗzytoczony argument podejmujemy się zbić właśnie naukowo. Sądząc jednak, że ortografja Akademji tym razem już się powszechnie przyjmie, tylko dla przykładu przytaczamy co następuje: